Eloszencja!
Moi drodzy wczoraj byłem na herbatce z Katanką i Sadoćką. Była herbata smaczna więc jej sobie nie żałowaliśmy poszlo 0.5 sagana na głowę . Podczas zgłębiania otchłani smakowych i wachlarza doznań herbaty gaworzyliśmy o tym i owym smutnym i bardzo smutnym z niewielką domieszką wesołych rzeczy .
Po takiej dawce wywaru jakiśmy spożyli , przynajmniej mój obraz umysłu można porównać do krzesła na suficie obrośniętego obficie, burakami i marchwią.
Ledwo doszedłem do domu z modlitwą na ustach żeby mi się udało dojść do domu .
W końcu po masakrze porównywalnej z najnowszą płytą K. Westa doszedłem do hausa i na szczęście nie było kobiety zwanej matką tylko sjestra (Good God!!).
Co ważne spożywaliśmy herbaciane pyszności w Kentucky , oraz SkarPiczce .
Podczas naszych wojaży po dzielnej Chmielnej i Nowym Świecie napotkaliśmy jakiś lamusów tj jakąś lezbe co się podawała za punqa ale była zwykłą narąbaną sixą z paskudną mordą śmierdziała i była niedomyta i naturalnie pijana. Chciała od nas petki ale my jak zwylke nie mieliśmy a nawet jakbym miał to bym pasztetowi nie dał (rzygi na krześle). Ponoć znała nas od Marcosa ... i tu rodzi się pytanie dlaczego Marcos przedstawia nas jakimś żulom z ulicy ...
Dobra nie ma co gadać tam tam taraaram tam tylko trzeba coś zmienić ...
np. samopoczucie ... przestać się truć .......
dobra to tyle
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
brawo, a raczej owarb. Ja tez sie zwierzę. Nie bylo mnie w szkole bo naciągnąłem sobie mięsień w szyi i nie mogę ruszac głową!
OdpowiedzUsuń